Dobiegł końca trzeci wyjazd do najbardziej viralowego miasta, który stał się hitem internetu – największego miasta na świecie o rozmiarach wielkości Austrii. Wystarczy wpisać hasło Chongquing na youtube, a dostaniecie mnóstwo filmików, które robią niesamowite wrażenie. To tutaj przyszło mi testować obejście ograniczenia internetu w Chinach i test wreszcie wyszedł pozytywnie chociaż nie do końca.
![]() |
| Efekt rozbudowy w górę |
Tym razem nie było wstępnego wyjazdu w postaci Tajwanu czy ubiegłorocznego HongKongu, gdzie internet działa normalnie. Od razu wkoczyłem na głębokie wody do Chengdu. Tutaj za waszą poradą uruchomiłem sobie apkę Airalo, chociaż nie bez problemów i nauczyłem się jej używać. Kto chciałby używać pożyteczną za granicą apkę airalo może na start zgarnąć 10 zł korzystając z kodu MARCIN9374.
Tak jak pisaliście pakiety eSIM trzeba zakupić przed wyjazdem jeszcze w Polsce i przygotować je do instalacji w kraju docelowym. Trzeba jednak dodatkowo ściągnąć sobie instruktaż, jaki dostajemy na maila, bowiem przez blokadę Googla nie zrobimy tego będąc w Chinach. Przez to dwa dni mi zajęło rozgryzienie tego jak uruchomić airalo by chodziło płynnie.
![]() |
| Przykładowe pakiety airalo |
Człowiek uczy się jednak na błędach i przy kolejnym pobycie w Chinach będę już wiedział jak używać airalo bez problemu od początku. Okazuje się bowiem, że przykładowo używanie hotelowego wifi blokuje kartę eSIM, stąd moje testy, które przeprowadzałem w komentarzach. Są też duże problemy z internetem na smartfonie, gdzie Google dalej był blokowany, ale użycie hotspota i przekierowanie neta na laptopa uratowało sprawę, tam bowiem Google działał i poprzedni artykuł o promocji ING został napisany dzięki airalo.
![]() |
| Alipay z usługą didi - odpowiednik uber |
Co do finansów jak wiecie nie działają tu karty Visa ani Mastercard, chociaż o dziwo metro w Chengdu akceptowało płatności Mastarcardem, ale Chongquing już nie. Ostatecznie podpiąłem Mastercarda do apki Alipay i nawet jeśli nie macie internetu, to sprzedawcy chętnie udzielają swojego wifi na potrzeby płatności. Więc nawet nie mając internetu da się tu płacić.
Nie sposób napisać też parę słów o samych Chinach, sam kraj bowiem robi niesamowite wrażenie i jest tani. Przyjazność Chińczyków dla turysty zaskoczyła mnie. Miasto Chengdu żyje kultywując Pandę – symbol miasta, tutaj bowiem sympatyczne zwierzaki mają swój habitat, zaś w mieście są na każdym rogu w postaci pomników, maskotek, profilowanych uchwytów, malowideł na autobusach itp.
![]() |
| Twin Towers in Chengdu |
Chociaż Chengdu reklamuje się największymi na świecie ekranami ledowymi i są ok co widać wyżej, to SKP było tym miejscem, które można określić mianem mindblowing. Futurystyczny rozmach robi wrażenie, a olbrzymi market z możliwością kąpieli w olbrzymim basenie czy miasteczkiem na wzór letnich eskapad to coś czego nie widziałem dotąd. Brakuje tylko słońca.
![]() |
| SKB in Chengdu |
Podróżowanie ekspresową koleją z pociągami jadącymi z prędkością 300 km/h przypomina bardziej odprawę na lotnisku z kontrolą bagażu, paszportu i boksami a la gate przy każdym peronie. Na sam peron też schodzi się w dół po drugiej odprawie.
![]() |
| Symbol Chongquing |
Zwiedzanie miast najczęściej wygląda tak, że planujemy sobie zobaczyc dane miejsce i jedziemy tam. W Chongquing po raz pierwszy tak nie było: planując iść na Times Square doszedłem do Shibati i utonąłem w tym urokliwym miejscu. Planując kolejnego dnia wizytę w Hongyacave po drodze wszedłem w tajemniczą, kolorową jaskinię, która zaprowadziła do zupełnie innego miejsca.
Na małej przestrzeni jest tutaj bardzo dużo zaskakujących ukrytych skarbów, do których nie sposób nie wejść. Przypomina to krainę czarów w którym nie wiadomo co czai się za rogiem ale w tym cały tego urok. Podobno tubylcy sami nie znają wszystkich zakamarków tyle ich bowiem tu jest.
Co do wspomnianych wcześniej pseudorynków, które okazują się dachem na n-tym poziomie najsłynniejsze jest Kuixing Square. Znajduje się w pobliżu symbolu miasta Hongyacave. Wystarczy wejść do budynku wjechać na 22 piętro i wyjść jak do miasta, które dalej funkcjonuje na tym poziomie. Samochodem można tu wjechać krętymi uliczkami w górę lub wejść po schodach. Dla mnie to był ulubiony sposób dotarcia na górę.
Zaskakującym faktem jest to, że nigdzie nie reklamują tutaj pokazu dronów na Chaotiannen, miejscu u styku dwóch rzek Jangcy oraz Jialing. Budowla przypomina nieco Singapurski hotel w kształcie łódki na trzech wieżowcach, ale to stąd jest najlepszy widok na darmowy pokaz dronów po zachodzie słońca raz w tygodniu w sobotę.
Lokalne wycieczki też są zaskakujące. Nasze biura podróży przyjeżdzają autokarem pod nasz hotel i odwożą po skończeniu wycieczki. Tutaj autobusy nie jeżdzą po mieście bo jest zbyt stromo i wiecznie tłoczno. Jadą tylko po obrzeżach wzdłuż rzeki w wyznaczonych miejscach. Rano zabrała mnie doń taksówka, z powrotem zostałem wysadzony na drugim krańcu miasta i musiałem wracać na własną rękę spory kawał drogi.
Widziałem wiele miesc w życiu, ale takiego jak Chongquing nigdy dotąd. Nie jest też za bardzo znany, pracownikowi biura podróży musiałem przeliterować tę nazwę by było wiadomo gdzie chcę się wybrać. Niesamowity jest jednak fakt, że można zobaczyć na youtube ciekawe miejsce w relacjach ludzi z zachodu, spakować walizki i wybrać się tam w ciągu jednego dnia by samemu przekonać się, jak to wygląda na żywo.
Pozostaje jeszcze przedyskutować problem działania airalo. W komentarzach opiszę jutro w czym jest jest jeszcze problem i być może znacie odpowiedzi na wciąż nurtujące mnie pytania.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz