wtorek, 6 listopada 2012

Czy warto inwestować w obligacje?


Wczorajszy wpis miał pokazać, że w inwestowaniu nie powinniśmy patrzeć na gwarancję kapitału, którą tak zachwalają bankierzy a tym bardziej na bajdurzenia firm, które chwalą się, że straciły mniej niż średnia jak czyni Money Makers, który z dumą pokazuje... stratę tylko 17,79% o czym pisałem tutaj

Wyjaśnienie dumy z paradoksalnej sytuacji znalazło się dopiero w 4 odcinku w artykule  Zarządzanie aktywami czyli wąchanie niedźwiedzia. Dla nas ważne jest tutaj fakt, że poziom inflacji jest poziomem minimum, który musimy przekroczyć by mówić o jakimkolwiek realnym zysku.

Wczorajsze komentarze  dowodzą,  że dla wielu z Was nawet poziom inflacji jest wyższy od koszyka podawanego przez Główny Urząd Statystyczny. A skoro lokaty obecnie nurkują poniżej 6% trzeba poszukać jakiejś lepszej formy inwestowania, które pozwoliłyby na lepszy zysk.


Użyte w tytule pytanie jest jednym z częściej pojawiających się na blogu. Trzeba przyznać, że jest to bardzo dobre pytanie, szczególnie jeżeli zadawane jest teraz w czasach drugiej w tym roku rewolucji bankowej. 

Co zatem z pytaniem zadanym w tytule? Warto czy nie? Gdyby to samo pytanie zadać do lokat nikt chyba się nie zdziwi jeżeli odpowiem warunkowo. Lokaty zakładać warto, jeżeli są istotnie wyższe od wskaźnika inflacji. I mam nadzieję że to wyjaśnienie jakkolwiek mądrze brzmi jest zrozumiałe. Innymi słowy lokaty muszą oferować większe oprocentowanie o minimum 2% niż wynosi inflacja. Takie były wstępne wnioski wczorajszego artykułu złota zasada inwestora.

W kwestii ryzyka nie jest tutaj ważne o ile więcej. Dla lokat im więcej tym lepiej i możemy je brać w ciemno. Jak dotąd wszystkie lokaty w dowolnym banku są gwarantowane przez BFG, więc nawet lokata na 12% w Getin taką gwarancję ma. Zatem czy warto inwestować w lokaty odpowiedź jest jednoznaczna: tak, jeśli ma ograniczenie dolne oprocentowania.

A obligacje? Tutaj mamy to samo ograniczenie dolne: musi dawać oprocentowanie minimum 2% więcej niż inflacja. Obligacje skarbu państwa nie spełniają tego warunku spójrzmy na obecną ofertę na listopad 2012:

Na pewno nie warto Źródło obligacjeskarbowe

2 letnie: 4,00%
3 letnie:  4,76%
4 letnie: 5,00%
10 letnie: 5,80%

Wniosek oczywisty obligacje państwowe zakładać nie warto. Żadne gdyż, nie chronią przed inflacją, nie mówiąc o realnym zysku. Szerzej o nich pisałem tutaj. Na szczęście na skarbówkach świat obligacji się nie kończy a dopiero zaczyna.

Z drugiej strony obligacje bankowe czy obligacje korporacyjne kupować warto jak najbardziej. Ich oprocentowanie jest wydatnie wyższe ponad inflację gdyż wahają się w granicach 8-15% brutto.

A co najważniejsze i najfajniejsze zarazem jest to, że praktycznie nie widzimy różnic między lokatami a obligacjami. Dlaczego nie widać? Gdyż sposób ich obsługi jest praktycznie identyczny jak w przypadku lokat. Praktycznie gdyż jest jedna różnica i to na korzyść obligacji.

Nie kończą się tak szybko a w międzyczasie mamy prawo do odsetek niczym rentier. Nie musimy nic kombinować, nic robić, po prostu wpłacamy pieniądze i czekamy określony okres czasu, odbieramy odsetki, czekamy i odbieramy odsetki, czekamy i odbieramy odsetki... I na koniec odbieramy wszystko. Co więcej owe odsetki są niemałe. 

Aby inwestować w obligacje trzeba otworzyć rachunek maklerski. Brzmi to groźniej niż jest w rzeczywistości. Niektóre osoby założenie takiego rachunku przeraża. Nie jest to nic trudnego a wręcz należy do tak prostych rzeczy jak zwykłe konto osobiste. Warto je jednak mieć gdyż na konto maklerskie przychodzą odsetki od obligacji.

O zakładaniu i używaniu konta maklerskiego tak by było to całkowicie darmowe opowiemy sobie następnym razem.

Dziś na blogu Polak potrafi prezentuję kolejny odcinek wychodzenia ze stratnego funduszu. Po odrobieniu strat na najlepszych lokatach o czym pisałem w poprzednim odcinku Wyścig o lepszy zysk, dziś opisuję zmianę dalszego inwestowania na obligacje korporacyjne. Jaka jest różnica w zyskach każdy może zobaczyć sam w załączonej tabeli do dzisiejszego artykułu:  
Ucieczka z tonącego statku tratwą na łódź

Ciąg dalszy: Obligacje dla początkujących

6 komentarzy:

  1. "A co najważniejsze i najfajniejsze zarazem jest to, że praktycznie nie widzimy różnic między lokatami a obligacjami. Dlaczego nie widać? Gdyż sposób ich obsługi jest praktycznie identyczny jak w przypadku lokat. Praktycznie gdyż jest jedna różnica i to na korzyść obligacji."

    Nie wierzę w to co czytam. Naprawdę nie widzisz innych różnic?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnic jest dużo więcej. To jest wprowadzenie dla osoby, która kupuje obligacje na rynku pierwotnym i czeka do samego końca. W takim układzie różnic nie ma.
      A różnice są a jakże. Można je kupić na rynku wtórnym, sprzedać na Catalyst ale wówczas ponosimy koszta od transakcji. Jest też ryzyko i wiele innych rzeczy.
      Należy jednak mieć na uwadze,że tekst ten jest zalążkiem a nie wszechstronnym porównaniem obu form inwestowania.

      Usuń
  2. Otworzyłam sobie załącznik o łodzi i bardzo podoba mi się taka metafora. Dzięki temu naprawdę można więcej zrozumieć i pojąć. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. a co myślicie o 10-letnich Obligacje Skarbu Państwa EDO. Kupić można online. Oprocentowanie 4,00% w pierwszym rocznym okresie odsetkowym. Kapitalizacja odsetek roczna, a cena emisyjna 1 Obligacji niewysoka, bo 100,00 zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem bardzo nietrafiona inwestycja.
      Ja kupuję obligacje które mają średnio 10% średnia cena emisyjna jest niestety różna bo waha się od 1.000 zł do 30.000 zł
      Jeżeli ktoś chce koniecznie za 100 zł to właśnie była oferta Rokity na 6,80%

      Usuń
  4. A moim zdaniem inwestycja super, nie jest ryzykowna i na dodatek łatwa do zrealizowania, bo łatwo można nabyć obligacje i w placówkach PKO BP i poprzez internet a nawet telefon.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...